Azory  z Matyldą i  Klementyną - czerwiec 2022

                      

   Pełny album zdjęć - kliknij na zdjęcie poniżej: 


          

Azory – wyspy Makronezji ciekawe skrzyżowanie Karaibów z Islandią, więc warto tam lecieć w wolnej chwili:)

        Na koniec roku szkolnego pod koniec czerwca pojawiły się mega tanie bilety z Londynu za 24 funty w obie strony Ryanairem na wyspę Terceira – jedną z wysp na Azorach, nie główną Sao Miguel . Trzeba było tylko dobrać lot do Londynu z Katowic. Tak tez zrobiłem, były one droższe niż te Londyn-Terceira razem około 300 zł + dodatkowy bagaż (nasz duży namiot ze stuffem kempingowym) = około 530 za bilet całość od osoby w obie strony. W Londynie na Luton mieliśmy tak połączenie że spędziliśmy noc na lotnisku w naszych śpiworach – zresztą tak jak nieprzebrana ilość ludzi bo to czas strajków na Wyspach , teraz strajkują kierowcy autobusów i z lotniska nie da się wydostać do miasta tylko taksówka.


Lotnisko na Terceirze jest malutkie i bardzo fajne, jak jesteś głodny to po przejściu przez ulice jest knajpa gdzie panie robią tosty i kanapki – zupełnie jak w domu a nie w knajpie lotniskowej:)

            Po przylocie, po zajechanie na miejsce na północy (droga taryfą przez pół wyspy czyli ok 30 km ) , okazało się że pole namiotowe które wyszukałem jest jeszcze nieczynne, jest jeszcze przed sezonem. Kemping ten nie miał swojej strony www bo było to pole „państwowe” , jedno z dwóch pól namiotowych na wyspie więc wyboru zbytniego nie było. Krótka rozmowa taksówkarza z pracownikami którzy kosili trawę i decyzja że możemy zostać . Nie będzie co prawda prądu ani ciepłej wody ale co tam. Ponieważ trwały prace wykończeniowe na recepcji, z prądu korzystaliśmy przy niej lądując co trzeba, wodę ciepłą też zagrzewałem na różne sposoby:). Cały kemping mieliśmy dla nas, żywej duszy, z widokiem na ocean i wszystkimi grillami kempingowymi naszymi;) A ponieważ Azory słyną z wołowiny – steki robiliśmy co jakiś czas.

        Niedaleko naszego pola była zagroda młodych krówek które zakładam lądują szybko na talerzu ale póki co dziewczyny spędzały tam sporo czasu. Kemping był pięknie położony pośród małych winnic curraletas  czyli wydzielonych poletek z czarnego żużlu wulkanicznego, w środku których zasadzona jest winorośl - dość niespotykany krajobraz.



Mamy też w naszej wiosce Biscoitos nieopodal kempingu bardzo fajne muzeum wina na świeżym powietrzu.


        Całe wybrzeże jest ze skał wulkanicznych , nie ma plaż jako takich , zaraz koło naszego pola są Piscinas Naturais Biscoitos czyli naturalne baseny oceaniczne pomiędzy skałami ze skromną infrastrukturą, jest knajpa, są miejsca – zejścia do wody, drabinki itp.są też wydzielone skałami naturalne kąpieliska . Pogoda przez cały czas w miarę fajna bez deszczu, czasami mżawka ,czasami ostre słońce, woda mega zimna – dziewczynom to jednak nie przeszkadzało żeby kąpać się i przede wszystkim skakać do oceanu ze skał.

            Na Terceirze spędziliśmy tydzień – totalny chillout, jest tu bardzo mało turystów, samoloty przylatują tylko z Portugalii i z Londynu Ryanair dwa razy w tygodniu. Nikt się nie spieszy, w miasteczkach jest spokojnie bez gwaru, odwiedzamy Praia da Vitoria oraz stolicę Angra Do Heroismo – miasto które jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Można tu zasmakować pyszne alcatra de carne czyli gulasz wołowy i inną wołowinę pod każdą postacią:) Ceny jak w Polsce albo i taniej:) Można się wspiąć na wysokie wzgórze parkowe w mieście, rozpościera się z niego wspaniały widok na ocean i wyspę.


        

Jest też i mała plaża ale ze względu na duzą ilośc   Korszarzy Portugalskich nie można się kąpać- zetknięcie z nimi jest strasznie bolesne i niebezpieczne dla zdrowia.

        Główną atrakcją Terceiry jest wulkan Algar do Carvao do którego można wejść od środka:) Jest to jedno z dwóch takich miejsc na świecie – po wybuchu nastąpiła implozja i lawa zastygła. Teraz wszystko jest zarośnięte bujną zielenią , wejście wąskim korytarzem na dno 90 metrowego wulkanu robi kosmiczne wrażenie, wydaje się jak byśmy byli w olbrzymiej zielonej tubie , momentami na jej dnie ciągle zadzierając głowy:)


        

    Na jeden dzień pożyczamy auto żeby dotrzeć tam gdzie nie dojeżdża lokalny autobus. „Zwiedzamy” więc wulkan, pola siarczane nieopodal , grotę Gruta do Natal oraz idziemy na kilkugodzinną wędrówkę szlakiem Misterios Negros . Jest momentami mroczną krętą ścieżką przez gęstwinę porastającą wulkaniczne wzgórza, czasami „chodnikiem” po zielonym dywanie, meandrując pomiędzy wystającymi wszędzie czarnymi ostrymi skałami , malutkimi stawami, ogólnie jesteśmy w wilgotnej atlantyckiej dżungli:)


    

    I tak szybko zleciał nam tydzień na wielkim luzie, w ostatni dzień już sezon się rozpoczął, pojawiły się dwa namioty na polu, otwarła się recepcja z piwem:) Podczas płacenia szok: ponieważ to nie pole komercyjne, całość z rabatem za brak udogodnień w cenie 42 euro za tydzień za naszą czwórkę;)




                       powrót  do  menu   podróże